10 maja 2019
Każdy zakład pracy ma kogoś, kto jawi się współpracownikom, niczym smok ogniem ziejący, łuskami chrzęszczący, panikę wzbudzający i komu należy od czasu do czasu złożyć ofiarę, by go udobruchać.
W Światowidzie rolę tę pełni osoba potulna i sympatyczna, miła i radosna. Tak twierdzę i tak twierdzić będę, albowiem zajmuje pokój zaraz obok mojego i potrafi się przemieszczać szybciej, niźli rozjuszony diabeł tasmański po czterech kubkach mocnej kawy.
Caryca Bohunek, światowidowa kierowniczka administracyjna, jak i jej imiennik jeździ na gniadym koniu, sieje popłoch dospołu z postrachem gdzie popadnie, lęku i bólu nie czuje, terminom się nie kłania - a hobbystycznie zwykła łby niesłownym kontrahentom ścinać - i to wszystko w poniedziałek, bo we wtorek i środę przybywa do pracy ze zdwojoną energią.
Tak nietuzinkowa osobistość - rzecz jasna - zajmuje się także nietuzinkowymi rzeczami. Każdego dnia można ją spotkać, jak wybiera się w pełnym rynsztunku himalaisty na dach budynku, ocenić, czy aby deszcz za mocno nie kapie; albo w kasku speleologa, zmierzającą ku pomieszczeniom piwnicznym - najpewniej robić podkop lub schron przeciwatomowy; albo przygotowującą psi zaprzęg, gdy zmierza do jednej z zaprzyjaźnionych Fundacji znajdujących się od Światowida w pewnej odległości - bo aż na Nadodrzu.
Jednocześnie pełna jest życiowych mądrości i krotochwil, którymi szczodrze dzieli się z każdą napotkaną osobą. To dzięki niej wiemy, że piorunochrony nie mają stuprocentowej skuteczności i w czasie każdej burzy należy chować się do piwnic, oczekując na najgorsze i czyniąc szybki rachunek sumienia. To dzięki niej wiemy, że w razie powodzi należy nosić za duże, luźne ubrania, które w sytuacji kryzysowej należy nadmuchać własnym oddechem, by dać się ponieść fali, nie zaś sięgnąć dna.
To dzięki niej również wiemy, że należy wrony, gołębie i inne latające tałatajstwo z terenów zurbanizowanych od Ośrodka odpędzać, jako że ptaszyska te podłe, podstępne i występne zwykły dłubać w zaprawie murarskiej, tym samym czyniąc widmo katastrofy budowlanej.
...I ja właśnie chciałem o tych przebrzydłych ptaszydłach napisać, jako że od rana za oknami skrzeczą, zaśpiewem swym zachrypłym i zgoła niepotrzebnym, a wręcz niemile widzianym, spokoju nie dają, uniemożliwiają skupienie i ogólnie źle wpływają na samopoczucie w ten piękny, piątkowy dzień...
Światowid Na Poważnie Piątki W Światowidzie