Światowid

Światowid dla...

Ważne

Regulamin pracowni

 

Proszę koniecznie przeczytać! 

Więcej …

Kalendarz Imprez

 «   Wrzesień 2010   »

PWśCPSN
   1  2  3  4  5
  6  7  8  9101112
13141516171819
20212223242526
27282930 
Julianna Walker Willis Technology
    

Partnerzy

  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
  • Partnerzy ODT Światowid
Festiwal Bajkopisarzy "Piernikowa chata" PDF Drukuj Email
(6 głosów, średnia ocena 3.83 na 5)

Gdy masz marzenia
Nie chciej się zmieniać
Zawsze wiedz, którą iść z dróg,
Bo magia marzeń
Wnet Ci pokaże,
Jak Baśni przekroczyć próg.

„Baśń o Rycerzu bez Konia”

Marta Guśniowska

Festiwal Bajkopisarzy „Piernikowa Chata” na stałe wpisał się już w kalendarz imprez Światowida. Festiwal ten to zarówno konkurs jak i warsztaty literackie dla dzieci. Konkurs jest nie lada wyzwaniem! Nie tylko trzeba ciekawie napisać baśń na jeden z trzech podanych w regulaminie tematów, ale także jeśli baśń spodoba się jury i kandydat na bajkopisarza znajdzie się w dziesiątce laureatów – trzeba sprostać kolejnemu zadaniu. Z racji, że piękne bajki warte są szansy, by ożyć - być opowiedziane publiczności – w drugim etapie konkursu bajkopisarz zamienia się w bajarza i dzieli się swoją opowieścią z innymi dziećmi (kolegami i koleżankami z klas wszystkich bajkopisarzy – laureatów) podczas uroczystej Gali w naszym Ośrodku.

Konkurs kierujemy do dzieci ze starszych klas szkoły podstawowej (IV-VI). Etap pisemny (od ogłoszenia konkursu do daty finalizującej nadsyłanie prac) trwa zwykle od stycznia do lutego. Wyłoniona dziesiątka laureatów przygotowuje sceniczną prezentację swojej baśni na Galę odbywającą się w marcu. Gala to nie tylko 10 magicznych opowieści, ale także bajkowe zagadki teatralne, konkursy i dobra zabawa oraz moc słodyczy dla publiczności (bo jaką by była „Piernikowa Chata” bez łakoci...?). Laureaci poza dyplomami, nagrodami rzeczowymi oraz dorodnymi sercami z piernika otrzymują wspólną nagrodę - udział w warsztatach literackich. Prowadzi je zawsze gość specjalny festiwalu – autor książek lub twórca sztuk dla dzieci.

Bajki, baśnie i legendy są z nami od najdawniejszych czasów. Opowiadane z pokolenia na pokolenie leżą u źródeł naszej kultury. Były sposobem przekazywania najważniejszych wydarzeń, sposobów jak żyć, jak rozwiązywać trudne sytuacje, koiły lęki przed nieznanym, ale przede wszystkim zawsze potrafiły zaciekawiać słuchaczy. „Opowieści pobudzają, wzruszają, rodzą smutek, pytania, tęsknoty i głębokie zrozumienie (...), są lekarstwem, które wzmacnia i pokazuje właściwą drogę każdemu człowiekowi.” – pisała w swojej niezwykłej książce „Biegnąca z wilkami” Clarissa Pinkola Estés. Tak więc zapraszamy dzieci do uczestnictwa w naszym bajkowym konkursie – słodkim i magicznym jak... domek z piernika!

„Piernikowa Chata” czeka......

Laureaci Piernikowej Chaty mają okazję doskonalić umiejętności pisarskie podczas warsztatów literackich pod okiem gości honorowych festiwalu - mistrzów pióra. My postanowiliśmy uchylać rąbek z ich tajemnicy i zamieszczać dla Was ściągawki - ćwiczenia ich autorstwa. Ćwiczenia te zapewne pomogą Wam w pracy nad podejmowanymi przez Was próbami literackimi.

Koordynator konkursu
Katarzyna Sipko

 

Ściągawka pisarza w/g Agnieszki Gil

Agnieszka Gil to gość honorowy Piernikowej Chaty 2009 r., a także wrocławska autorka książek dla dzieci i młodzieży, animatorka Brombowań (nazwa pochodzi od znanej wszystkim Bromby z książek Macieja Wojtyszki) czyli tematycznych spotkań w bibliotekach (miejscem – bazą jest filia nr 36 Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu), podczas których dzieci słuchają czytanych na głos opowieści oraz uczestniczą w zabawach zainspirowanych literaturą.  Pisarka prowadzi także cykl warsztatowych spotkań z twórcami dziecięcej literatury pod nazwą „GILgotki”.

http://agnieszkagil.blox.pl/html

http://www.telbit.pl/index.php5?art=370

A teraz dla Was  ćwiczenie opracowane przez panią Agnieszkę. Przeczytajcie uważnie poniższe teksty. To króciótkie opowadania przedstawiające taką samą sytuację - przyjazd Ani do Wrocławia na wakacje. Zastanówcie się, co sprawia, że jeden z tych tekstów jest ciekawy, a drugi nudny. Porozmawiajcie też  o tym z Waszą panią polonistką, która na pewno pomoże Wam sformułować wnioski.

ŹLE

Pociąg wjechał na dworzec i zatrzymał się powoli zgrzytając kołami. Drzwi otwarły się i na peron wyszła dziewczynka. Miała zielone oczy, opaloną twarz, na jej nosie znajdowało się kilka piegów. Mała blond włosy związane złotą frotką. Ubrana była w jasnoniebieskie dżinsy ze złotym paskiem, koszulkę z krótkimi rękawami w biało-granatowe paski, błękitną bluzę wyszywana w złote wzory, białe adidasy z granatowymi paskami i plecak – czerwony z czarnymi wykończeniami.
Dziewczynka rozejrzała się po stacji, która była dość pusta, nad głową był dach ze szkła, na każdym peronie stała budka dróżnika i kiosk z ciastkami, bułkami, wafelkami, cukierkami i napojami. Wokół na ziemi porozrzucane były papiery, foliowe torebki, opakowania po papierosach i chodziły gołębie.
Na peronie, na którym stała dziewczynka, tuż przy kiosku stała jakaś kobieta. Była wysoka, miała ciemnobrązowe włosy, niezbyt długie, mniej więcej do ramion. Włosy były rozpuszczone, a zjednej strony założone za ucho. Kobieta ubrana była w czarne eleganckie spodnie i białą bluzkę. Na nogach miała błyszczące czarne lakierki na obcasach, a na ramieniu miała czarną torebkę. Miała też czarny żakiet.
Dziewczynka podeszła do kobiety i powiedziała:
- Dzień dobry, no, to ja, Ania, czy to na mnie pani czeka?
- Dzień dobry, no, to ja jestem twoją ciocią.
- No, to bardzo mi miło cię poznać ciociu.
Ania uśmiechnęła się do cioci a ciocia do niej.
- Czekałam z niecierpliwością.
- No ja też nie mogłam się doczekać przyjazdu do Wrocławia na wakacje
- Jak minęła podróż?
- No, dość spokojnie.
- Jaką mieliście pogodę, bo u nas jest ciepło.
- No to u nas trochę padało, ale potem też zrobiło się ciepło.


DOBRZE


Pociąg pomału wjechał na dworzec i zatrzymał się zgrzytając kołami. Po chwili z wagonu wyskoczyła dziewczynka – białe adidasy lekko stuknęły o ziemię. Poprawiła na ramionach czerwony plecak, podciągnęła lekko opadające dżinsy i odrzucając do tyłu włosy związane w koński ogon, rozejrzała się po brudnym, zaśmieconym peronie, ocienionym szklanym dachem.
Na środku peronu, pod kioskiem ze słodyczami, pośród porozrzucanych opakowań i buszujących wśród nich gołębi stała wytwornie ubrana szatynka. Pilnie uważała, aby nie oprzeć się eleganckim żakietem o szybę, za którą widniały napoje i słodkie bułki, i od czasu do czasu przestępowała z nogi na nogę, obutą w lśniące lakierki.
Dziewczynka przyjrzała się kobiecie i ruszyła w jej stronę:
- Dzień dobry, czy to na mnie pani czeka? – spojrzała niepewnie i rozsunęła zamek błękitnej bluzy, spod której wyjrzała pasiasta koszulka.
- Jeśli ty jesteś Anią z Krakowa, to owszem, na ciebie -  kobieta miękkim ruchem założyła za ucho włosy i spojrzała z uśmiechem na kilka piegów, które złociły się na opalonym nosku dziewczynki.
- To ja! Witaj ciociu! – roześmiała się Ania i do końca rozpięła bluzę – Ciepło macie we Wrocławiu. Kiedy wyjeżdżałam trochę padało, ale tu, widzę, pogoda jest piękna…
- Tak, pogoda wymarzona na wakacje. Cieszę się, że przyjechałaś do mnie. Mam nadzieję, że miło spędzimy czas.
- Już nie mogłam się doczekać – wyznała Ania i z uśmiechem zwróciła kocie oczy w stronę cioci.

 

Piernikowa Chata 2010 r.

Na Gali wieńczącej III Festiwal Bajkopisarzy usłyszeliśmy nie dziesięć a dziewięć  prezetacji ( w konkursie nie wystartowała Ewa Korpak, autorka baśni "O kotku, który nie umiał płakać).  Dziecięce jury, a zasiadali w nim młodzi aktorzy teatralnej grupy Ene Due Rabe czyli Zuzanna Janelli, Tomasz Traczyk  oraz Bartek Bialik  pod przewodnictwem Katarzyny Sipko wybrało piatkę laureatów - najlepszych Bajarzy Piernikowej Chaty.

Laureatką pierwszego miejsca została Marta Wróblewska, autorka baśni "Biała róża". Jury doceniło niezwykłą magię jej narracji (podczas jej prezentacji na widowni było tak cicho jakby publiczność bała się uronić choćby jedno wypowiadane słowo) oraz bardzo umiejętne wkomponowanie tła muzycznego, które opowieści przydało jeszcze większej dramaturgii.

Drugie miejsce zajęła Garysia Laskowska (baśń "A jednak warto"), która okazała się także laureatką nagrody od publiczności. Jury w opowieści Gabrysi doceniło jej natruralność i wdzięk w nawiązywaniu kontaktu ze słuchaczami.

Miejsce trzecie przypadło Joannie Knefel oraz opowieści "Uśpione nadzieje". Joanna wcielila się na scenie w bohaterkę swojej baśni - Lenkę, a jury doceniło talenty aktorskie bajarki (różnicowanie głosu w zależności od postaci) oraz nawiązywanie kontaktu ze słuchaczami

Wyróżnione zostały dwie opowieści - Jolanty Kupis "Uwierz" oraz Karoliny Wanio "Marzenie Wojtka"

Tyle o nagrodzonych. Konkurs co roku niesie ze sobą wiele emocji związanych z werdyktem, ale jurorzy muszą przestrzegać zasad! W drugim etapie konkursu z założenia ma królować opowieść, a wszystkie środki dozwolone regulaminem (m.in. muzyka, kostium, scenki pantomimiczne) powinny być wykorzystywane tak, by ją wspierać!  Bardzo chcieliśmy móc przyznać nagrodę np. opowieści  "Uwierz". Piękna baśń została bardzo ciekawie zrealizowana przy pomocy teatru cieni i miała ogromne szanse na pierwsze miejsce! Z racji jednak zachwiania proporcji pomiędzy narracją a inscenizacją otrzymała wyróżnienie. Ciągle jeszcze zapominamy, że w tym konkursie najważniejsza jest mocna narracja! To nie narrator ma towarzyszyć temu co się dzieje na scenie, ale to bajarz  jest tutaj najważniejszy - jego osobowość, jego pasja opowiadania!

Piernikowa Chata to trudny konkurs. Tym bardziej jesteśmy pełni podziwu, że są utalentowani tak młodzi bajkopisarze i bajarze w jednej osobie! A naszym niedościgłym mistrzem w tym konkursie pozostanie na pewno Jan Chrystian Andersen, bo któż tak jak on potrafił zaskarbić sobie i słuchaczy i czytelników?

Podsumowanie literackiego etapu konkursu

Już trzeci raz poprosiliśmy Was o napisanie baśni i cieszymy się, że tak wielu z Was zechciało spełnić naszą prośbę! Otrzymaliśmy w tym roku 68 prac konkursowych, tym samym w  tegorocznej Piernikowej Chacie udział zgłosiło 17  Szkół Podstawowych (w tym jedna z podwrocławskiej Wiszni Małej). Serdecznie dziękujemy Wam  za Waszą pracę, a Waszym Nauczycielom i Rodzicom za to, że Was do tej pracy zachęcili i wspierali.

Z zaproponowanych przez nas tematów  największym Waszym zainteresowaniem cieszył się ten o marzeniach ("Nie bój się marzeń, marzenia się spełniają, marzenia życie zmieniają"),  na który otrzymaliśmy aż 32 teksty. Tak się składa, że do złotej dziesiątki laureatów trafiły prace głównie z tego tematu. Wprawdzie niemal równie chętnie pisaliście o mamie czarodziejce ("Moja mama czarodziejka…."; 27 prac), lecz ten temat okazał się tylko pozornie prosty. Baśń to nie wyłącznie  historia pełna niezwykłych zdarzeń i ciekawych przygód, ale także opowieść, której autor pragnie czytelnikowi włożyć do serca jakąś ważną myśl. W wielu Waszych opowieściach o mamie czarodziejce zabrakło tego właśnie elementu. Skupialiście się na tym, by atrakcyjnie opowiedzieć jak mama potrafi czarować lub próbowaliście  przekonywać, że mama naprawdę jest czarodziejką, a zapominaliście, że Wasza opowieść o maminych czarach powinna  nieść też przesłanie! Co to by mogło być? Może to, że czary mamy są czystą miłością, że jej czary są ważne, gdyż ułatwiają dzieciom szukanie  swojej drogi w życiu, że owe czary życie czynią bogatszym bardziej kolorowym i są siłą sprawczą bliskich, ciepłych  relacji…. Ilu autorów tyle tu mogło być pomysłów. Pięknie ten temat ujął Stanisław Koza – piątoklasista z Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II st. we Wrocławiu. Z racji, że Staszek napisał wiersz, a my w drugim etapie konkursu oceniać będziemy sztukę opowiadania – jego praca nie mogła znaleźć się  w dziesiątce laureatów, ale za to  publikujemy ją w całości!


Moja mama czarodziejka
Moja mama czarodziejka grała z nami dzisiaj w berka,
I dziwicie się słuchacze „Ale wielka czarodziejka!
Cóż dziwnego jest w grze w berka?”

Ha! Obiad ugotować, kromkę masłem posmarować i spakować.
Zawieźć, pomóc w lekcjach, kupić nową teczkę i ubrania,
Położyć synka do spania i nie zapomnieć o pracy
I o umyciu naczyń, wyprowadzić na spacer psa.

By to zrobić trzeba wyczarować czas.

I nie trzeba żadnych tomisk, ani grubych ksiąg,
I wystarczy tylko miłość oraz para czułych rąk.

Temat trzeci "Nikt z nas nie jest doskonały – ani Duży ani Mały" wybrało tylko dziewięć osób. Temat ten to cytat z wiersza „Dekoracja”  pani Małgorzaty Strzałkowskiej  (tom „Rady nie od parady” ) opowiadającego zabawną historyjkę dziejącą się w klasie. Nauczycielka prosi o powieszenie dekoracji na ścianie, krytykuje jedną z uczennic, że ona na pewno tego nie zrobi dobrze, wyznacza wzorową uczennicę do tego zadania, ale i jej wykonanie się nie udaje; pani z wyższością w głosie postanawia sama powiesić dekorację i.. z wielkim hukiem spada ze stołka, zrzucając przy okazji wszystko ze ściany.  Temat ten był więc z naszego założenia także okazją dla Was, by  „utrzeć nos” nam dorosłym, bo przecież my potrafimy w sprawach dzieci czasem bardzo się mądrzyć…

W tym miejscu należy wspomnieć, że w tym roku jury miało bardzo ułatwione zadanie! Wszystkie trzy byłyśmy jednogłośne co do wyboru aż siedmiu tekstów do naszej złotej dziesiątki, na drodze dyskusji trafiły tu zaledwie trzy opowieści. Równie jesteśmy zgodne co do przyznania takiej „wewnętrznej palmy pierwszeństwa” baśniom „ Biała róża”, „Uśpione marzenie” oraz „Wielka szansa Osła”, które oczarowały nas najbardziej w tegorocznym konkursie.


Wprost magiczną opowieść napisała Marta Wróblewska (lat 12, SP nr 15). Akcję baśni  „Biała róża” autorka umiejscowiła w kraju, w którym władzę objął okrutny Urząd.  „Zabronione były marzenia. Zabroniona była wiara we wszystko, oprócz największej potęgi Urzędu, a za wiarę w miłość, przyjaźń i za pomoc innym szło się prosto pod ostrze gilotyny. Połowa miasta szlochała w lochach, reszta pracowała w dzień i w nocy dla wygody  urzędników” . Marta konsekwentnie w całej baśni potrafiła utrzymać napiętą atmosferę terroru i ciekawie przeciwstawić temu postać głównego bohatera – starego kronikarza, który nie tylko  marzył o wolności, ale i znał tajemnicę jak można wolność odzyskać. Podobały nam się w baśni zarówno użyte porównania (jak to, że świat bez marzeń, ucieleśniających tu wolność, to świat maksymalnie sformalizowany nakazami) oraz pomysły rozwiązujące losy bohaterów (antidotum na złe czary to nie eliksiry czy magiczne przedmioty, ale pogodne opowieści). Marta podjęła w swojej baśni bardzo trudny temat wolności i zrealizowała go nie tylko obrazowo i ciekawie, ale i bardzo dojrzale.

Kolejna opowieść to baśń „Uśpione nadzieje” Joanny Knefel (lat 13; SP nr 46) – laureatki naszego konkursu także sprzed dwóch lat. „Wszystko zmieniło się kiedy zmarł mój dziadek. Gdy zachorował, wierzyłam, że wyzdrowieje i wciąż marzyłam. Tylko po co? Moje marzenie nigdy się nie spełniło. Chciałam żeby wrócił i znów opowiadał mi o swoich przygodach… Kochałam go, był wyjątkowy. Pamiętam chwilę, kiedy podarował mi stary kompas. – Weź go Lenko i miej zawsze przy sobie. Kiedy zbłądzisz, wskaże ci drogę do domu. Wzięłam go. Wtedy obiecał, że zawsze będzie przy mnie. Skłamał.” Baśń Joanny wzruszająco pokazuje, że kiedy spotykają nas w życiu bardzo trudne chwile, jak strata kogoś ukochanego, to ból nie pozwala nam otworzyć się na życie i jakaś część w nas też umiera. Lenka dzięki niezwykłym przygodom i magicznemu kompasowi miała okazję odzyskać wiarę, nadzieję i swoje marzenia, poczuć na nowo przypływ sił życia, jak i zrozumieć, że  Dziadek nie skłamał. Ów kompas w baśni Joanny to w gruncie rzeczy symbol wewnętrznego drogowskazu. Dostajemy go razem z miłością od naszych najbliższych i dzięki niemu nie tylko oni zawsze żyją w naszych sercach, ale i my mamy możliwość korzystania z ich doświadczenia. Baśń Joanny  pięknie mówi o tym, jak wiele do naszego duchowego rozwoju wnoszą mocne więzi rodzinne, przypomina nam, że właśnie  marzenia pomagają czerpać radość i pełnię z życia oraz budzi naprawdę duże emocje!

Julia Szatko (lat 12; SP 93) jedna z naszych ubiegłorocznych laureatek nową baśnią „Wielka szansa Osła” także w tym roku wykazała dużą pisarską formę. Siłą jej opowieści jest świetnie skonstruowany, bardzo wyrazisty bohater. „W małej wiosce żył sobie Osioł. Zwykły szary kłapouchy jakich wiele. Pomagał gospodarzowi, targał na swoim grzbiecie wiele ciężarów, czasami szedł ze swoim panem na targ. Nie był on jednak zwykłym osłem.” Julia umiejętnie wykorzystała cechy osła do budowania postaci – znalazło się w niej i to, że jest niepozorny, mniej reprezentacyjny niż np. koń, że bywa postrzegany jako uparty i głupi. Właśnie ten stereotypowy „ośli upór” autorka uczyniła w baśni siłą sprawczą wcielania marzeń w życie.  Nasz bohater - Osioł marzył przecież, by jak koń brać udział w rycerskich walkach oraz żyć barwnie i ciekawie. Baśń interesująco ukazuje całą drogę przemiany bohatera – od momentu jak marzenie zakiełkowało w jego głowie poprzez cały wysiłek włożony, by móc je spełnić. To piękna opowieść o tym jak warto być wytrwałym,  czy mówiąc słowami „Alchemika” Paula Coelho - jak warto podążać w życiu za głosem swojej Legendy!

Wzruszającą historię „O kotku, który nie umiał płakać” dostaliśmy od Ewy Korpak (lat 11; SP nr 75) . Jej baśń to ciepła opowieść o potrzebie przyjaźni. „Kotek poprosił: - Wierzbo kochana! Pomóż mi. Tak bardzo pragnę zapłakać. To moje największe marzenie. Może tego nie rozumiesz, ale nie potrafię być szczęśliwy, gdy nie mogę płakać. Mój smutek zostaje wtedy we mnie i nawet kiedy się uśmiecham, to moje serce jest nadal smutne” Baśń Ewy przełamuje dość mocny stereotyp, że szczęście to emocje związane wyłącznie z radością i brakiem powodu do łez. Mały czarny kotek Fado  razem z Ewą przypominają nam natomiast, że łzy oraz smutek  tak jak śmiech i radość składają się na wielobarwność życia i stanowią o jego pełni! To piękne i jakże dojrzałe w tekście jedenastolatki przesłanie bardzo nas ujęło!

Karolina Wanio (lat 12; SP nr75) także i w tym roku zwróciła naszą uwagę swoją nową opowieścią. Jej  „Marzenie Wojtka” to historia dwóch braci. „Młodszy z nich Maciek był wesołym nicponiem, ciekawym świata i ludzi, wszędzie go było pełno. Starszy – Wojtek, był cichym, skrytym płochliwym chłopcem poruszającym się na drewnianym wózku. W dzieciństwie Wojtek chodził, ale z nieznanego powodu przestał. Matka znalazła go wtedy leżącego w ogródku i płaczącego. Nikt nie wiedział czy coś go przestraszyło czy też ktoś go napadł…”  Ważne w baśni Karoliny wydało nam się  podjęcie tematu wiary w siebie i we własne siły oraz pokazanie mechanizmu, który sprawia, że jesteśmy w stanie nawet ściskani wieloma ograniczeniami życiowymi (tak jak Wojtek niepełnosprawnością) tę wiarę i siłę z siebie wykrzesać. Urodzie baśni przydaje też morał wierszem:
„Kiedy spotkasz kogoś w biedzie
Pomóż, niechaj mu się wiedzie
Nie dokazuj, nie wytykaj
Czasem oko też przymykaj
Każdy z nas ma jakieś wady
Nie ma na to dobrej rady
Nasza dobroć czyni cuda
Gdy pomożesz, cud się uda”

Baśń Gabrieli Laskowskiej (lat  10; SP nr 93)  „A jednak warto” jest przykładem na to, że nasze wielkie życiowe pasje bywają inspiracją ciekawie opowiedzianych historii. Gabrysi udało się stworzyć w swojej bajce taki nastrój, że czytając ją niemal słychać delikatne tony skrzypiec! Ważna w baśni Gabrysi jest postawa bohaterki. Gosia mimo dużej ostrożności niemal „wdrukowanej” jej przez rodziców odważyła się realizować swoje marzenia i rozwijać muzyczny talent. Podobało nam się jak marzenia pomogły Gosi także w radzeniu sobie z tremą przed występem. „ Kiedy przyszła jej kolej, mocno ścisnęła skrzypeczki i pomyślała o tym, że chce grać jak konik polny. Oczami wyobraźni widziała swojego przyjaciela siedzącego na oknie. To ją uspokoiło. Zagrała pięknie jak nigdy dotąd”

Jolanta Kupis (lat 12; SP Wisznia Mała)  w baśni „Uwierz” zaprasza czytelników do Bissmilli - krainy zbudowanej wyłącznie  z marzeń! To historia o samotnym i smutnym  Queelu, którego piękna Scaramouche „uczyła marzeń, cierpliwie tłumaczyła mu każde, nawet najmniejsze marzonko, jak je pielęgnować i rozwijać. Takim oto sposobem ponury chłopak ze skalistej polany stał się pogodnym bissmillejczykiem”. W baśni Joli posiadanie marzeń w dosłownym sensie oznacza bycie żywym. To dlatego pojawienie się Farrukha – tajemniczej postaci żywiącej się marzeniami innych dla wielu bisssmillijczyków okazało się być tak niebezpieczne! Baśń Joli stara się nas przekonać o tym, że jeśli nie marzymy, to nasze życie staje się bezbarwne, a my sami twardzi jak kamień.

Milena Kozakowska (lat  10; SP nr 46) w baśni „Marzenia księżniczki Marysi” opowiedziała nam historię pewnej księżniczki, która bardzo chciała być zwyczajną dziewczynką. Marysia marzyła o zwykłym życiu – nie obarczonym władzą. Baśń Mileny mówi o tym, że czasem łatwiej jest nam odsunąć od siebie odpowiedzialność – tak jak Marysia zrezygnowała z bycia księżniczką, licząc że ciocia Anastazja będzie lepszą władczynią. Ale życie tak czy siak zwykle stawia przed nami jakieś trudne doświadczenia. Księżniczka Marysia dopiero zaznając biedy i przyglądając się rządom cioci niejako z boku doszła do wniosku,  że tak naprawdę trudno jest na dłuższą metę odpowiedzialności unikać – trzeba w końcu wyzwaniom życia sprostać! W baśni dziesięcioletniej autorki podobało nam się zwrócenie uwagi i na to, że marzenia bywają także życiowymi pułapkami!

„Marzenia się spełniają” Emilii Biesiady (lat 13; SP nr 46) to baśń o wielkiej odwadze i determinacji dwóch sióstr Kasi i Hani, które nie poprzestały na narzekaniach i niezadowoleniu z życia, ale wzięły własną przyszłość w swoje ręce! W baśni podobał nam się żywy dialog oraz ciekawe przygody bohaterek. Opowieść Emilii jest ilustracją idei, że kiedy naprawdę mocno czegoś pragniemy, to cały Wszechświat zaczyna nam sprzyjać w osiągnięciu wymarzonego celu!

Opowieść Adrianny Szalonki (lat 12; SP 23)  „Moja mama czarodziejka” spodobała nam się także z uwagi na wagę  podjętego tematu. To historia zainspirowana kłopotami jakie towarzyszą dzieciom podczas wchodzenia w nowe środowisko. Nieśmiała bohaterka w nowej szkole czuje się obco. Mimo, że zdążyła już poznać kolegów i koleżanki, przyzwyczaiła się do rytmu szkolnych zajęć, czy zwyczajów - sama myśl o szkole niezmiennie wywołuje u niej lęk („żabki” w brzuszku).  I jaką radę miała na to mama czarodziejka? „ Kiedy weszłam do szkoły zobaczyłam duże zmiany. Zamiast ścian były ciastka maślane, (…)  w miejscu lamp wisiały wisienki. Podłoga była śliska jak lód, ale miękka jak wata. (…)  Nasza pani siedziała w ławce i odrabiała lekcje za wszystkich uczniów (…) Tymczasem moje koleżanki biły kolegów, a oni nie umieli się bronić. Nie wiedziałam kogo ratować: rozzłoszczone dziewczynki czy płaczących chłopców”.  To „szaleństwo” wywracające świat do góry nogami możliwe wyłącznie dzięki czarom przekonało bohaterkę, że szkoła ze swoim poukładaniem i jasnymi zasadami działania wcale nie jest taka straszna!  W opowieści Adrianny podobała nam się pomysłowość w kreowaniu baśniowego świata oraz humor.

W naszych dyskusjach o tym kto powinien znaleźć się w gronie laureatów pojawiali się także następujący autorzy:

Grzegorz Wójcik (lat 12; SP 44 ) „Od zera do bohatera”
Mikołaj Kałwak (lat 13 SP 46) „Spełnione marzenia”
Weronika Mikulska (lat 11 SP 47) „Moja mama czarodziejka”
Maja Zaborowska (lat 11; SP 2) „Borys wyrusza na ratunek Psiakości”
Piotr Orleański (12 lat; SP 91) „Królicze życie”
Linda Nooitgedagt (lat 11 SP w Wiszni Małej) „Marzenia cię ocalą”

Wasze teksty również  zwróciły naszą uwagę i zasługują na wyróżnienia!

Konkurs ma niestety swoje zasady; tym którym zabrakło szczęścia w tym roku radzimy, by doskonalili swoje talenty literackie i wzięli udział w Piernikowej Chacie 2011!

W jury etapu pisemnego Piernikowej Chaty zasiadały:

1. Katarzyna Sipko – dziennikarka, przed laty współpracownik „Odry” (noty o książkach) i „Medical Tribune” (stała rubryka „Poczytać warto”), miłośniczka także literatury dla dzieci tudzież autorka bajek (debiut bajkopisarski na łamach Słowa Polskiego-Gazety Wrocławskiej); obecnie specjalista ds kontaktu z mediami, w Światowidzie zajmująca się promocją działań Ośrodka.

2. Karolina Szczesiak -  kulturoznawca, animator kultury i instruktor teatralny; w Światowidzie prowadzi m.in. zajęcia teatralne oraz Klub Recytatora

3. Anna Krysiak – bibliotekarka oraz miłośniczka literatury, kierownik jak i animator działań kulturalnych w Filii 37 Miejskiej Biblioteki Publicznej

Kryteria, które jury przyjęło, by móc wybrać 10 najlepszych prac są następujące.

1. logika wydarzeń, spójność i atrakcyjność baśniowych wątków, płynność narracji, tempo akcji, sprawność dialogów
2. wyrazistość charakterystyki postaci
3. sposób realizowania wybranego przez uczestnika tematu oraz sposób podania przesłania opowieści
4. niesztampowość, samodzielność

Piernikowa Chata 2009 r.

Najlepsi bajkopisarze Piernikowej Chaty 2009 r.

1. Julia Szatko swoją baśnią  „ Powrót dobra” oczarowała nas bez reszty! Jej opowieść spośród wszystkich ponad stu konkursowych prac jest też najbardziej dojrzała literacko, ma wyraziście skonstruowaną główną postać oraz niezwykłą nośność baśniowych obrazów i pięknie podane przesłanie.  Bohaterka „Powrotu Dobra”  - żywiołowa „babcia Energia” mieszka w świecie goryczy i szarości mroku, w czasach kiedy ludzie stali się podejrzliwi i egoistyczni, a ich serca wypełniał gniew. Owa pogodna staruszka choć porusza się na inwalidzkim wózku potrafiła jednak stworzyć azyl pełen słońca i uśmiechu. To jej dom - istna dżungla! Rosną tam fiołki róże i storczyki, ale też palmy kaktusy oraz bluszcze. Pani Energia hoduje też i inne rośliny -  w tajemniczej piwniczce. Jest to na przykład maleńka wątła roślinka o czerwonych listkach, którą zwano Troskliwość, większa i podobna do fasoli o niebieskich liściach – Pogoda Ducha,  a w małym słoiku z wodą kiełkuje Wiara w Lepsze Czasy. „Te roślinki rosły nie tylko dzięki staraniom pani Energii, ale także garstce ludzi, którzy jak ona nie stracili do końca swojej serdeczności i koleżeńskości” – pisze Julia. Jej opowieść o tym jak dobro ponownie zagościło na świecie jest pełna optymizmu i prawdziwie czarodziejska!

2. Sebastian Kwiatek autor tekstu  „ Nigdy nie jest za późno”  w snuciu opowieści i konstruowaniu baśniowych obrazów  jest niemal równie sugestywny jak Julia Szatko. Siłą swojej wyobraźni przenosi nas do kraju – niegdyś szczęśliwego, a obecnie tam „nawet psy, zamiast przyjaźnie szczekać i merdać ogonami, chodziły po ulicach ze spuszczonymi łbami, skomląc cicho. Ptaki wyprowadziły się z parków, kwiaty przestały kwitnąć, a drzewa zamiast zachwycać cudowną zielenią, odstraszały buro-czarnymi liśćmi. Z nieba zamiast deszczu padało błoto”. Tym nieszczęściom skutecznie zaradził młody król, zdobywając miłość mądrej dziewczyny. Wartościowe  w opowieści Sebastiana jest nie tylko to,  że przekonująco buduje baśniowe obrazy, ale że opiera je na psychologicznej prawdzie. Źródłem zła w baśniowym świecie była skrywana mroczna tajemnica rodzinna – dopiero jej ujawnienie i otwarcie się na wybaczenie pozwoliło bohaterom wrócić do harmonii i szczęścia. Baśń Sebastiana – bardzo dojrzale komentująca życie - zwraca nam uwagę na naprawdę ważny problem – skrywane przez lata rodzinne tajemnice, brak porozumienia i zaufania rodzą dystans, który niszczy i unieszczęśliwia, ale na szczęście „nigdy nie jest za późno” na zmianę!

3.Kolejna bajka - laureatka „Psotny Janek” Karoliny Wanio to opowieść o niesfornym chłopcu, który „całymi dniami biegał po dworze i psocił. Gonił i straszył gęsi, strzelał z procy do ptaszków, wylewał wodę zwierzętom, obijał psa kijem. Wiele razy matka upominała chłopca, aby dał już spokój  - nie ma przecież żadnych przyjaciół, a zwierzęta mogłyby być towarzyszami jego zabaw, gdyby tylko chciał”.  Z pomocą zatroskanej mamie  przychodzi Duch Lasu. Ciekawe w baśni Karoliny jest obrazowe pokazanie całego ciągu zdarzeń „przyczyna – skutek” – czyli niewłaściwego zachowania bohatera oraz konsekwencji. Ów Duch Lasu to w gruncie rzeczy taki  „idealny” Rodzic, który cały czas zderza Janka ze skutkami tego, co chłopiec robi. A to właśnie jest lustrem, umożliwiającym bohaterowi zmianę. Bajka Karoliny to taki z przymrużeniem oka krótki kurs „jak być skutecznym rodzicem” – opowiedziana w sposób atrakcyjny zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.

4. Ana Dedeszko-Wiercińska jest naszą podwójną laureatką, z racji, że w ubiegłorocznej Piernikowej Chacie jej bajka także znalazła się w gronie pierwszej dziesiątki.  W tym roku Ana napisała  „Tulipany” i choć ich bohaterami są krasnoludki i sierotka Marysia to jest to jedyna zbieżność ze słynną historią ze znanej szkolnej lektury. Baśń Any zachwyciła nas wizją słonecznego ogrodu, w którym rosną złocisto-żółte tulipany o płatkach delikatnych jak skrzydła motyli pachnące wanilią. Dodam, że to ogród uprawiany z sercem, stąd kradzież nasion i zasadzenie ich w ogrodzie zazdrosnej królowej nie przyniosło oczekiwanych skutków. Marysia poniosła za to karę, ale na szczęście znalazły się pomocne krasnoludki! Opowieść Any zwraca uwagę na to, jak ważne jest wewnętrzne zaangażowanie we wszystkim co robimy oraz dbałość o otoczenie - i robi to wiarygodnie!.

 

„Plan Krasnoludków” Kamili Knecht to bardzo zabawna historia! Wyróżniamy ją za sprawny dialog, ciekawy pomysł i poczucie humoru. „ Nazajutrz, zupełnie niespodziewanie, z miasteczka Merigraf zginęło pięcioro dzieci. Ich rodzice wyruszyli na długie, żmudne poszukiwania, podczas których trafili do chatki Turbida, gdzie znaleźli kartkę z zagadkową treścią. Napis widniał na niej taki: Wnet za dni siedem,zobaczycie znów swe dzieci, tymczasem w spokoju wynoście śmieci”. – Cóż za bezczelność – wykrzyknęła kobieta w obszernej zielonej sukni. – Wynoście swe śmieci? A co to ma znaczyć? – zdenerwował się starszy mężczyzna w okularach. (…) – Pokażcie mi tę kartkę – powiedział ojciec zaginionej Sally. Przebiegł wzrokiem po wiadomości. – Naprawdę nie rozumiecie? „Wynosić śmieci” to znaczy wykonywać codzienne prace! Musimy czekać po prostu siedem dni, aż nasze dzieci wrócą…”  Dzieci oczywiście wróciły do domów, a sprytny plan krasnoludków  miał na celu pozyskanie naocznych świadków ich istnienia – bo przecież nic nie jest bardziej skuteczne niż… poczta pantoflowa, nieprawdaż? Kamila świetnie wykorzystała w bajce tę prawidłowość, można by  powiedzieć, że jej krasnoludki dobrze znają zasady skutecznego marketingu bezpośredniego…

6. Mateusz Dorochowicz („ Gaj i Maj w Tutam”) zaprosił nas do baśniowej krainy Tutam. „ W Tutam mieszkały małe stworzonka podobne do elfów lub skrzatów. Zimą zawsze ogrzewały się opowieściami o ciepłych krajach i piaszczystych plażach, których nikt nie widział, ale każdy w nie wierzył.” Baśń Mateusza w poetycki sposób opowiada o sile przyjaźni Gaja i Maja, o wytrwałości w niesieniu pomocy oraz o tym, że rozwiązanie wszelkich kłopotów jest nie w gestii magicznych przedmiotów  lecz w naszym bezpośrednim zasięgu. Nam – poza przesłaniem, które dodaje wiary we własne siły podobała się klarowna konstrukcja opowieści i sugestywna obrazowość.


7.  O tym, że „Krasnoludki istnieją” przekonał nas Omar Salloum. Jego bajka też kipi od zabawnych scenek i powiedzonek. Najbardziej cenną w opowieści Omara wydała nam się jego umiejętność kreowania dynamicznej akcji oraz charakteryzowania postaci poprzez dialog. „Eustachy chwycił się tej omszałej gałęzi i wszystko było w porządku dopóty, dopóki owa gałąź nie zaczęła chrząkać, prychać i kaszleć… Na początku myślał, że ocalił jakieś gadające drzewo, tylko że uwolniwszy się z diabelskich sideł maminego wiaderka spostrzegł, że rzekome drzewo nawet na drewno nie wyglądało. – Och, cóż za radość z egzystencji dziś mnie ogarnia, ty przystojny, dobroduszny, prometeiczny bohaterze, uratowałeś me ciało i duszę przed zaiste śmiertelnym zagrożeniem, jakim dla nas, krasnoludków, odwiecznie i nieubłagalnie, jakkolwiek byśmy mateczkę naturę prosili, jest woda.”  Wprawdzie konstrukcyjnie tekst bajki ma trochę niekonsekwencji niemniej żywy obraz i zabawny dialog jest jego ogromnym walorem!

8. Kolejna bajka – laureatka, Adrianny Hajdrych („Fredzio i jego magiczna gitarka”), ujęła nas sugestywnym opisaniem świata dźwięków oraz miłością do muzyki… „Następnego dnia Fryderyk zabrał Izę do świata muzyki, gdzie dźwięki przybierały piękne kolory, miały kształty a nawet można je było dotknąć. Poczuła każdy dźwięk każdą nutę, która docierała do serca Izuni. Wywoływały w niej emocje, których nie była w stanie wyrazić zwykłymi ludzkimi słowami” Bajka Adrianny uczy nas, co wydaje się nam cenne, że warto wierzyć w swój talent i robi to w prosty klarowny sposób. Warto w swoim wnętrzu mieć na co dzień takiego krasnoludka, który jak Fredzio z opowieści Adrianny zawsze nas wspiera i zawsze w nas wierzy!

9. Bajka „Gdzieś tam…” Macieja Skorupy to kolejny tekst z dobrym pomysłem, poczuciem humoru, napisany z dużą swadą. To historia o tym jak krasnoludki pomogły dzieciom porwanym przez ufoludki. Wartki dialog, zabawne scenki i w finale rymowanka: Morał z tego w tym sposobie, krasnal zawsze jest przy tobie!!!

10. Najmłodszy laureat Bartosz Bialik („Przygody Alberta”) napisał bardzo wzruszającą baśń o chłopcu, który wędrował w poszukiwaniu swoich prawdziwych rodziców. „Albert był wrażliwy, smutny i zamknięty w sobie. Cierpiał, brakowało mu miłości. Jego opiekunowie byli bogaci, lecz okropnie traktowali chłopca. Pewnego dnia postanowił, że ucieknie.” Baśń Bartosza to klasyczna opowieść drogi najeżona niezwykłymi przygodami. Podróż i trudności w osiągnięciu celu są tu dla bohatera sprawdzianem trwałości i prawdziwości jego uczuć. Miłość dziecka i rodziców to jedna z najmocniejszych życiowych więzi i Bartosz pięknie o niej opowiada. Z dorosłego punktu widzenia ta baśń jest też zwróceniem uwagi na to, że dziecko zawsze tęskni za „rodzicem prawdziwym” - a więc otwartym na dziecko, kochającym bezwarunkowo, godnym zaufania, wspierającym. Wszelkie „nieprawdziwości” (które w baśni symbolizuje obcy opiekun) czyli brak porozumienia, niedostępność emocjonalna czy też funkcjonowanie wyłącznie na poziomie kupowania dziecku atrakcji w miejsce bliskich relacji, budzą w dzieciach odzew buntu, cierpienie lub chęć ucieczki...

 

Wieńcząca Festiwal Bajkopisarzy gala (3 kwietnia 2009 r.), podczas której rozegrał się drugi etap „Piernikowej Chaty” ujawniła talenty kolejnych bajarzy. Biorąca w rywalizacji na opowiadanie bajek dziesiątka dzieci  to grupa, która najlepiej wypadła w literackiej części konkursu. W tegorocznej edycji udział wzięło 106 uczestników w wieku 10-12 lat z 20 wrocławskich szkół podstawowych – tak więc znalezienie się w pierwszej dziesiątce było nie lada sukcesem!

Zanim rozpoczęły się konkursowe zmagania publiczność zgromadzona na gali zobaczyła spektakl dziecięcego teatru ENE, DUE, RABE pt „Skrzydła” na motywach baśni „Przygoda nad jeziorkiem” Małgosi Mierzejewskiej – jednej z laureatek ubiegłorocznej Piernikowej Chaty. Przedstawienie w reżyserii Patrycji Czyżewskiej Soroko i w wykonaniu małych aktorów (w wieku 7-10 lat) życzliwie przyjęli wypełniający salę widzowie – koledzy i koleżanki z klas uczestników konkursu jak i sama autorka – obecna na sali. Młodzi aktorzy zadbali i o inne atrakcje dla publiczności. Ich bajkowe zagadki pantomimiczne (prezentowane w krótkich przerwach pomiędzy kolejnymi wystąpieniami konkursowiczów) nie zawsze było łatwo rozwiązać! Ci, którym się to udawało, otrzymywali w nagrodę domki z piernikami.  Galę – jak się wkrótce okazało „śpiewająco”  -  poprowadziła Justyna Piotrowska.

Część konkursowa imprezy rozpoczęła się od podsumowania I etapu Piernikowej Chaty. Jury w składzie: Katarzyna Sipko, Karolina Szczesiak i Anna Krysiak wręczyło dziesiątce laureatów – bajkopisarzy pamiątkowe dyplomy oraz nagrody książkowe ufundowane przez wrocławskie Wydawnictwo Europa. A zaraz potem bajkopisarze stawali się bajarzami, opowiadając publiczności swoje baśnie. W jury drugiego etapu konkursu zasiadały dzieci:  Karolina Niemas, Kinga Walczyk, Ola Broda, Jaś Zbinkowski i Kamil Sokołowski  a przewodniczyła mu Agnieszka Gil – wrocławska autorka książek dla dzieci i młodzieży.

Zasady prezentacji jasno określał  regulamin – ocenie podlegała umiejętność posługiwania się żywym słowem oraz nawiązywania kontaktu z publicznością niemniej bajarze mogli wspomagać się użyciem: kostiumu, tła muzycznego, elementów scenografii, elementów pantomimicznych oraz prezentacji multimedialnej. Nie zdobywały przychylności jury prezentacje, co do których istniało podejrzenie, że tekst baśni jest recytowany na pamięć lub uczestnik jawnie czytał baśń z kartki. Trema okazała się dużą przeszkodą dla młodych bajarzy, a zainteresowanie publiczności swoją opowieścią – nie lada wyzwaniem! Najmłodszy uczestnik Bartosz Bialik sprostał podwójnie trudnemu zadaniu – udanie zaprezentował się w konkursie i zaraz potem jako aktor grupy Ene Due Rabe brał udział w zagadkach pantomimicznych. Niektórzy z bajarzy skorzystali z dodatkowych możliwości, by uatrakcyjnić swoją prezentację. Słuchając np. baśni „Gaj i Maj w Tutam” Mateusza Dorochowicza (SP 47) mogliśmy zobaczyć wyświetlane na ekranie ilustracje powstałe specjalnie do tej opowieści, natomiast Julia Szatko (SP 93) i Maciej Skorupa pomysłowo wykorzystali przebieg akcji w swojej baśni do zaimprowizowanych scenek pantomimicznych. Niewątpliwie najczęściej  używanym jako „pomoc” był kostium. Przebrana za krasnoludka Fredzia ze swojej bajki  Adrianna Hajdrych (z SP 46) z wdziękiem opowiedziała publiczności historię o Izie zakochanej w muzyce. Świetnie wypadł  Omar Salloum (wraz z pomagającą mu Joanną Knefel)  w prezentacji bajki „Krasnoludki istnieją!” - niestety przekroczenie ram regulaminu sprawiło, że Omar nie otrzymał nagrody, a jedynie wyróżnienie.

Podczas przerwy na obrady jury na sali widowiskowej zabawa trwała nadal. Dzieci kręgiem otoczyły biesiadny stół i niczym Jasie i Małgosie łasowały pierniczki oraz inne słodycze. Wkrótce potem rozpoczął się konkurs kalambury, a w finale zabrzmiała ponownie piosenka festiwalowa. Ów hymn powstał specjalnie na okoliczność imprezy. Za tekst utworu posłużył fragment  z „Baśni o rycerzu bez konia” napisanej przez Martę Guśniowską – znaną autorkę sztuk dla dzieci (są one grane obecnie przez wiele polskich teatrów!). Tekst ów wzbogacony o chwytliwy refren i wpadającą w ucho melodię Justyny Piotrowskiej stał się też motywem przewodnim imprezy.

Największe uznanie jury i tym samym pierwsze miejsce zdobyła Adrianna Hajdrych. Adrianna ujęła jury naturalnością i swobodą oraz wdziękiem z jakim opowiedziała swoją bajkę  o krasnoludku Fredziu i małej Izie, która bardzo pokochała muzykę. Miejsce drugie otrzymała Kamila Knecht (SP 47) i jej opowieść „Plan krasnoludków”. Trzecia była Julia Szatko (SP 93) i „Powrót dobra”. Wyróżnienia w konkursie otrzymali: Omar Saloum (SP 46) i jego historia zatytułowana  „Krasnoludki istnieją!” oraz Agata Dydak, która opowiadała baśń Any Dedeszko-Wiercińskiej „Tulipany”. Nagrody dla młodych twórców baśni ufundowało Wydawnictwo Europa z Wrocławia, Wydawnictwo TELBIT z Warszawy oraz Biblioteka Miejska we Wrocławiu. O obfitość słodyczy podczas imprezy zadbała Cukiernia Caroline&Simon – fundator m.in. tortu „Piernikowa Chata”. Nagrodą główną dla całej dziesiątki dziecięcych bajkopisarzy był udział w warsztatach literackich (4 kwietnia 2009 r.), które poprowadziła Agnieszka Gil.


Gdy masz marzenia
Nie chciej się zmieniać,
Zawsze wiedz, którą iść z dróg,
Bo magia marzeń
Wnet Ci pokaże,
Jak Baśni przekroczyć próg.


Ref. Twórz bajki – lecz te z Happy Endem
W nich lepszy zawiera się świat
Bo wszyscy bajarze nie wstydzą się marzeń
I dobro oddzielą od zła


Kiedy w coś wierzysz,
Tak jak należy,
To wiedz, że spełnią się sny,
Magiczne dźwięki
Naszej piosenki
Uwierzyć pomogą Ci.

Ref. Twórz bajki – lecz te z Happy Endem
W nich lepszy zawiera się świat
Bo wszyscy bajarze nie wstydzą się marzeń
I dobro oddzielą od zła

tekst: Marta Guśniowska, Justyna Piotrowska
muzyka: Justyna Piotrowska

 

Przeczytaj koniecznie

Praca w ODT


ODT ”ŚWIATOWID” zatrudni od zaraz pracownika gospodarczego

Więcej …
 
Wrocławskie Dni Seniora


8-9 października 2010
Barwny korowód na Rynku, warsztaty, przegląd zespołów chóralnych, spotkania, wystawy, piknik i tańce - to tylko niektóre z atrakcji szykowanych na Wrocławskie Dni Seniora

Więcej …
 

NEWSLETTER

SPOŁECZNOŚĆ